<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="O podróżach międzyplanetarnych">
<author_1="Jan Kumeta">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="3">
<date="1951-03-25/04-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Zadecydujmy najpierw: dokąd chcielibyśmy się wybrać? W obrębie systemu słonecznego kręcą się niezliczone ilości małych planetoid; niektóre z nich zjawiają się w regularnych odstępach czasu niezbyt daleko od ziemi — ale mimo to dajmy im pokój: są niemal zupełnie pozbawione atmosfery i — co gorsze — siły ciężkości. Pozostańmy przy ciałach większych, solidniejszych i znacznie bardziej interesujących. A więc; księżyc lub któraś z dużych planet. Z księżycem sprawa byłaby, najłatwiejsza: naturalnie dlatego, że znajduje się, tuż obok nas: głupie 380 tysięcy kilometrów! Gdybyśmy wędrowali z niewielką szybkością 10 tysięcy kilometrów na godzinę (jak zobaczymy, potrzebna nam będzie szybkość znacznie większa), dolecielibyśmy na księżyc w półtorej doby. Ale po wylądowaniu ileż kłopotów! Brak powietrza; brak wody; na słońcu temperatura dosłownie "nie do wytrzymania", w cieniu znacznie niższa od biegunowej. Minimalne szanse znalezienia śladów życia sprzed milionów lat. Kuszące byłoby wprawdzie obejrzenie drugiej strony księżyca, tej, która nigdy się nie odwraca do ziemi, ale trudno tam spodziewać jakichś rewelacji. Rozpatrzmy więc możliwości jazdy na pozostałe planety. Są to, jak wiadomo Merkury, Wenus, Mars, Jowisz, Saturn, Uran i Neptun. Przed podróżą na Merkurego trzeba by próbować aklimatyzacji... w piecu hutniczym: to by nam dało pojęcie o klimacie tej planety, położonej blisko słońca i całkowicie pozbawionej atmosfery. Wenus jest najbliższą sąsiadką ziemi. W najkorzystniejszym położeniu obu planet ich odległość jest zaledwie sto razy większa niż odległość ziemi od księżyca. Z temperaturą Wenus — która przeciętnie wynosi jakieś 60 st. — dalibyśmy sobie od biedy radę: trzeba by się trzymać blisko biegunów. Ciśnienie atmosferyczne tej planety także by nam odpowiadało: o ile na księżycu wysunięcie ręki w niemal próżnię, poza skafander z ziemską „atmosferą", groziłoby wylewem krwi przez skórę, o tyle na Wenus skafander nie musiałby zabezpieczać nas tak szczelnie.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
